Wszystko o bounce rate, czyli współczynniku odrzuceń
Ostatnimi czasu dosyć sporo mówi się o wskaźniku (czy też współczynniku) odrzuceń (ang. bounce rate). W końcu to bardzo ważna metryka i Ty również powinieneś zwrócić na nią uwagę. W poniższym artykule chciałbym podsumować kilka wątków dotyczących tej miary. Najpierw jednak zacznę od definicji…
Co to jest współczynnik odrzuceń?
Znaczenia wskaźnika odrzuceń, najlepiej jest szukać u źródła, czyli u dostarczyciela narzędzia ilościowej analizy ruchu na stronie – Google Analytics. Cytując za pomocą Google Analytics wskaźnik odrzuceń to udział wizyt, w czasie których osoba zobaczyła jedynie jedną stronę, po czym opuściła serwis. Warto jednak zaznaczyć, że ta definicja nie jest do końca precyzyjna… Jeżeli w czasie wspomnianej wizyty użytkownik wykonuje jakąkolwiek akcję, która nie powoduje nowej odsłony, ale jest zarejestrowania jako zdarzenie (np. ściągniecie pliku), to wówczas taka wizyta nie jest już liczona jako odrzucenie. Podejrzewam, że nie zostało to doprecyzowane w definicji, ponieważ śledzenie zdarzeń w Google Analytics jest zaawansowaną funkcjonalnością, którą użytkownik narzędzia musi samodzielnie skonfigurować.
Avinash Kaushik bardzo obrazowo opisuje takie osoby – są to użytkownicy, którzy came, puked and left (tłumaczenie pozostawiam Wam:P).
Według Web Analytics Association, współczynnik odrzuceń to po prostu jednoodsłonowa wizyta.
Podane definicje skupiają się na tym, że użytkownik po wejściu na stronę od razu ją opuszcza (bez różnicy ile czasu przed tym na niej spędził) bez przejścia na inna stronę w ramach tej same witryny.
W takim wypadku, taką metryką można uznać za miarę jakości naszego serwisu, a w szczególności strony docelowej, na którą trafiają użytkownicy (ang. landing page) i dopasowania źródeł pozyskiwania ruchu, które do niej prowadzą. Im większy współczynnik odrzuceń, tym gorzej dla serwisu, ponieważ nie angażuje odwiedzających użytkowników, nie zachęca ich do jego eksploracji…
Czy na pewno?
Problem ze współczynnikiem odrzuceń
To zależy od charakteru serwisu internetowego, a wynika w szczególności z takiej a nie innej konstrukcji współczynnika odrzuceń w Google Analytics. Jak w przypadku większości aspektów analityki internetowej nie można mówić o standardach, które dotyczą wszystkich stron internetowych.
Najlepszym przykładem są blogi.
Czy fakt, że użytkownik trafił na bloga i odwiedził tylko jedną stronę oznacza, że jego treść jest nieciekawa? Niekoniecznie!
W końcu na stronie głównej może znajdować się lista artykułów, które są wyświetlane w całości i użytkownik nie ma potrzeby przechodzić na inne strony. Może być też tak, że użytkownik trafił na artykuł idealnie odpowiadający jego potrzebom, zapoznał się z nim i opuścił witrynę. Odwiedzający może być również subskrybentem naszego kanału RSS i przychodzi na stronę, aby zapoznać się z najnowszym postem. Nie przechodzi dalej, ponieważ jest zaznajomiony z pozostałą treścią zawartą w witrynie.
Największy problem ze współczynnikiem odrzuceń w narzędziach analityki internetowej polega na jego postrzeganiu niezaangażowanych użytkowników jako tych, którzy zobaczyli jedynie jedną stronę w czasie sesji.
Stąd pojawia się potrzeba zdefiniowania prawdziwego współczynnika odrzuceń w Google Analytics i modyfikacji kodu śledzącego, które umożliwiają jego śledzenie.
Prawdziwy współczynnik odrzuceń…
… powinien być oparty o czas, jaki użytkownicy spędza na stronie, na którą trafili. Mimo faktu, że nie ma co do tego stwierdzenia wątpliwości, to jednak ciągle pozostaje pewien niesmak… Jak określić czas, w którym użytkownik „nie odrzuca” witryny podczas pierwszej (w ciągu danej sesji) wizyty? Jest to bardzo subiektywna ocena – nie tyle z punktu widzenia danego serwisu, co samego użytkownika. W końcu mi osobiście może zając 30 sekund, zanim ocenię, czy serwis jest wart mojej uwagi, kiedy Ty zrobisz to w 10 sekund.
Jednak dużo lepiej jest założyć, że współczynnik odrzuceń to udział użytkowników, którzy spędzili na stronie docelowej określoną ilość czasu, niż odwiedzili jedynie jedną stronę w czasie swojej wizyty. Takie rozwiązanie jest możliwe dzięki funkcji Google Analytics nazwanej śledzeniem zdarzeń.
Poprzez małą modyfikację kodu śledzącego w ramach witryny możemy ustawić, aby współczynnik odrzuceń był liczony jako procent użytkowników, którzy byli na stronie krócej niż 10 sekund. Wystarczy dodać następujące linijkę kodu na danej stronie pod opcją pageTracker._trackPageview();:
…
setTimeout(‘_gaq.push([\'_trackEvent\', \'NoBounce\', \'Over 10 seconds\'])’,10000);
…
</script>
Parametr 10000 oznacza czas w milisekundach. Oczywiście, zarówno na potrzeby własnego serwisu jak i poszczególnych podstron w nim zawartych możesz określić ten parametr samodzielnie. Pamiętaj jedynie, że 1 sekunda = 1000 milisekund:)
Skąd w ogóle taka wartość? W tym przypadku wzorowałem się na serwisie http://www.useit.com/. Dodatkowo, uzasadnieniem wykorzystania 10 sekund dla wizyt z odrzucenie jest fakt, że nie psuje on znacząco takich metryk jak średni czas na stronie czy długość wizyty.
Pamiętaj jedynie, że wykorzystanie powyższej funkcji zmieni nie tylko Twój „prawdziwy współczynnik odrzuceń”, ale również wpłynie (pozytywnie) na średni czas spędzony na stronie. Więcej na ten temat w artykule w przyszłym tygodniu:)
Jak to wygląda w praktyce?
W związku z tym, że na naszym blogu od początku jego istnienia wykorzystujemy powyższe rozwiązanie, to nie jesteśmy w stanie pokazać jak ta modyfikacja wpłynęła na nasz wskaźnik odrzuceń. Poniższe grafiki pochodzą z bloga PadiCode.
Na podstawie powyższej grafiki bez problemu możemy określić, kiedy dokładnie została wprowadzona zmiana. Jeżeli chcesz ciągle wiedzieć, ile użytkowników odwiedza Twój serwis oglądając tylko jedną stronę w jego ramach – nie ma problemu:) Dowiesz się tego odwiedzając Głębokość odwiedzin w sekcji Użytkownicy>Lojalność użytkowników. Na przykładzie bloga PadiCode widzimy, że procent użytkowników z jedną odsłoną odpowiada mniej więcej współczynnikowi odrzuceń sprzed modyfikacji kodu śledzącego.
Jak wartość powinien przyjmować współczynnik odrzuceń?
Wiedząc już jak prawidłowo mierzyć współczynnik odrzuceń, powinieneś wiedzieć jakich jego wartości się spodziewać. Zapewne już się domyślasz, że nie ma złotego środka. Ja oprę się o infografikę KISSmetrics.
Przedstawione dane odnoszą się do rynku amerykańskiego, ale myślę, że śmiało można je przełożyć na nasze rodzime podwórko.
Jeżeli wejdziesz na stronę infografiki KISSmetrics, przekonasz się, że autor za współczynnik odrzuceń przyjmuje wartość „standardowo” przedstawianą przez narzędzia analityki internetowej.
Jednak ciężko jest mówić o jakichkolwiek standardach prawdziwego współczynnika odrzuceń, kiedy właściciel strony może samodzielnie skonfigurować próg czasu, poniżej którego odwiedziny liczone są jako odrzucenie. Mam nadzieję jednak, że przedstawiona infografika będzie dla Was pewnym punktem odniesienia:)
Jak poprawić współczynnik odrzuceń?
Wiedząc już, co to jest, jakie są problemu i jak powinien wyglądać współczynnik odrzuceń, czas na kilka wskazówek jak go poprawić. Nie ulega wątpliwości, że każdemu właścicielowi witryny internetowej będzie zależało na tym, aby ten współczynnik mieć na jak najniższym poziomie.
W sieci jest bardzo dużo porad, jak obniżyć współczynnik odrzuceń i chyba nie ma sensu ich powtarzać:) W naszym Conversion’s Funnel Model jednym z elementów, które mają wpływ na współczynnik konwersji jest dopasowanie. Dotyczy ono właśnie aspektu współczynnika odrzuceń.
7 sposobów na zmniejszenie współczynnika odrzuceń znajdziesz na Rentier blog. Jest to bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł na ten temat. Poza tym możesz wykorzystać również wskazówki Suite101.com. A całość można podsumować wspomnianą już infografiką KISSmetrics:
Podsumowanie
Uhh, mam nadzieję, że wyczerpałem temat… Można jedynie wspomnieć jeszcze o rzeczach, które powodują wysoki współczynnik odrzuceń, lecz zakładam, że są to rzeczy wynikające z powyższych sposobów na poprawę tej metryki. Poza tym, część z nich można znaleźć na stronie wspominanej już infografiki KISSmetrics.
Słowem podsumowania należałoby jedynie określić przydatność współczynnika odrzuceń jako metryki w analityce internetowej. Moim zdaniem, jako miara jakości ruchu na stronie bounce rate jest znakomitym wskaźnikiem. Nie znaczy to, że nie ma wad, ale po odpowiedniej jego modyfikacji w połączeniu ze średnim czasem spędzonym na stronie jest to silny argument na temat tego, czy Twój ruch (niekoniecznie jako cały, lecz w rozpatrywanych segmentach np. w podziale na źródła ruchu) jest wystarczająco zaangażowany. Przy analizie współczynnika odrzuceń należy również pamiętać o sortowaniu ważonym, bo w końcu nie trudno o 100% bounce rate na stronie z pojedynczymi odwiedzinami:)
Co Ty sądzisz na ten temat?
Jeśli podobał Ci się ten post – subskrybuj kanał RSS Conversion blog


Polub naszą stronę na Facebooku
Rafal said:
gru 13, 10 at 23:17Hej, czy możesz mi podpowiedzieć jak wstawić ten kod timeout do kodu analyticsa, który zaczyna się od "var _gaq = _gaq || [];" ?
Michał Małaj said:
gru 13, 10 at 23:53Wolę unikać " bouncing rate" bo każda implementacja "bouncing rate" zależy od technologii pomiaru i tego jak traktuje się sesję (wizytę) Często zauważyłem że jak użytkownik wchodzi na stronę A trzyma ją w kartach a potem przejdzie po godzinie czasu na stronę B to powoduje że użytkownik miał 2 sesje czyli na stronie A miał jedno osłonową wizytę co nie jest prawdą.
Rozwiązanie tego problemu jest proste należy ustawić na 10 godzin sesję (domyślnie jest na 30 min)
_gaq.push(['_setSessionCookieTimeout', 36000000]);
Marcin said:
gru 14, 10 at 14:39Dzięki za link Mariusz! Co do bounce rate to warto pamiętać, że w dużej mierze zależy to od samej strony odsyłającej. Przykładowo ruch z wykopu daje bardzo wysoki bounce rate (podobnie np. bardzo szczegółowa fraza wpisana w Google), a ruch z blogów/stron o podobnej tematyce znacznie niższy. Dlatego dobrze się skupić na pozyskiwaniu ruchu ze stron, które skupiają mniej więcej tę samą grupę odbiorców.
Mariusz Michalczuk said:
gru 14, 10 at 19:00@Rafał: funkcję setTimeout wstawia się w "oddzielnym" skrypcie, jak podałem to w artykule tzn. oddzielnie otwierasz i zamykasz <script> – poza GATC. Trochę niepotrzebnie dałem ten wielokropek w przykładzie kodu w poście:) Najlepiej jest umieścić go przed zamknięciem znacznika <body>, aby czas zaczął liczyć się po załadowaniu całej strony:)
@Michał Małaj: zgadzam się z Tobą:) Jednak dobrze skonfigurowany (wobec charakteru witryny) współczynnik odrzuceń jest moim zdaniem bardzo dobrą metryką. Podany przez Ciebie przykład jest kolejnym dowodem na to, że lepszą definicją współczynnika odrzuceń jest traktowanie go jako jednoodsłonowej wizyty, która trwa nie więcej niż określoną ilość czasu:)
@Marcin: jak najbardziej – dlatego też uważam, że ta metryka (sama jak również w połączeniu z innymi miarami) pozwala bardzo dobrze ocenić poszczególne aspekty ruchu w naszym serwisie.
Rafal said:
gru 15, 10 at 00:50@Mariusz: mnie nie zmyliły trzykropki, ale informacja, że ten kod należy umieścić pod "pageTracker._trackPageview();:". Tej linijki nie ma w kodzie, który mam od google. Mój kod od google analytics mam przed </body> i nie ma w nim linii "pageTracker._trackPageview();:". Potwierdź proszę czy wystarczy więc tylko dodać <script>kod timeout</script> po <body> i zadziała?
Paweł Ogonowski said:
gru 15, 10 at 01:13@Rafał: dokładnie rzecz biorąc dopisz te trzy linijki:
<script type=”text/javascript”>
setTimeout(‘_gaq.push([\'_trackEvent\', \'NoBounce\', \'Over 10 seconds\'])’,10000);
</script>
pomiędzy końcem kodu śledzącego GA, a </body>
Chodzi o to, żeby 10 sec było liczone od momentu załadowania się pełnej wersji strony.
Rafał said:
gru 16, 10 at 00:23Dziękuję, teraz jasne. Dopiszę i zobaczymy co się pojawi w statsach.
Filip Barański said:
gru 20, 10 at 11:05wśród sposobów na obniżenie bounce rate jest jeszcze jeden – niby banalny, a jednak – zwiększenie atrakcyjności strony albo dostosowanie jej pod konkretnego usera np. przez geotargetowanie.
sprawdza się to zwłaszcza w przypadku stron, które mają pewne obwarowania – np. strony marek alkoholowych zawierające tzw. bramki wiekowe, gdzie mnóstwo ludzi zniechęca się zanim potwierdzi, że ma 18 lat…
Marco said:
gru 11, 11 at 01:58Część osób to zniechęca, a część wręcz przeciwnie :)
Bartłomiej said:
maj 12, 12 at 16:47Ok, zeby sprawa byla jasna- te linijke:
setTimeout(‘_gaq.push(['_trackEvent', 'NoBounce', 'Over 10 seconds'])’,10000);
moge umiescic po prostu na koncu mojego kodu sledzacego GA, tak?
Mariusz said:
maj 13, 12 at 09:10Lepiej umieść to na końcu strony (przed </body>) jako oddzielny skrypt. Kod śledzący GA znajduje się w <head>, czyli na początku strony. Umieszczając powyższy kod tam, w związku z tym, że strona wczytuje się od góry do dołu, to wcześniej on zostanie wywołany, co oznacza, że te 10 sekund zacznie się wcześniej odliczać:)